1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

ZRUGANY

Zostałem pierwszy raz opieprzony i to przy użyciu wulgarnych określeń przez kierowcę samochodu. Było to na ulicy Tatarskiej gdzie po prawej stronie nie ma chodnika a po lewej jest ale w kiepskim stanie i bez  najazdowego obniżenia krawężników. Przez co byłem zmuszony zjechać na jezdnię by kontynuować zjazd w dół wzdłuż muru klasztoru. Jechałem blisko krawężnika ale po lewej stronie czyli niejako pod prąd. Kierowałem się tu zasadą znaną i zalecaną na drogach, po to aby widzieć nadjeżdżający pojazd. Wiem że zasada ta obowiązuje na drogach poza miejskich, ale z niej faktycznie skorzystałem.  Gdy nadjeżdżał samochód, Zatrzymałem się. Zatrzymam się również kierowca owego samochodu i mnie przy użyciu wulgarnych określeń zrugał. Wiem doskonale, że korzystanie z wózków inwalidzkich nie jest określone przepisami prawa o ruchu drogowym i praw pokrewnych. Jednak według interpretacji prawa obecnie obowiązującego, wózek traktowany jest jako integralna część człowieka i korzystając z niego powinien traktować się jako pieszy. Tak też robią i generalnie jeżdżę zawsze chodnikami. Czynią to z kilku względów. Po pierwsze dla własnego bezpieczeństwa. Wózek jest niewielki i może nie zostać zauważonym przez kierującego. Po drugie dla komfortu wszystkich kierowców, by im nie utrudniać ruchu. Wózek jest powolny i nie zawsze go można bezpiecznie ominąć lub wyprzedzić. Po trzecie, Bo tak mówią przepisy. Po czwarte, tak jest wygodnie i przyjemnie. Ale niestety dość często nie można skorzystać z chodnika, gdyż albo go nie ma, albo jest w fatalnym stanie, albo nie można na niego wjechać lub zjechać, bowiem zbyt wysokie są krawężniki. Takich przykładów mam dziesiątki. Wówczas mogę albo nie kontynuować jazdy lub też skorzystać z ulicy aby pominąć ten fragment chodnika. Jako że jestem wytrwałym podróżnikiem i ciekawym świata, wybieram to drugie.  Proszę was drodzy kierowcy zrozumcie nas ,, wózkowiczów,, My też chcemy gdzieś zajechać. Jeżeli czasami, a czynie to naprawdę rzadko, muszę skorzystać z waszej strefy, nie miejcie do mnie żalu ani pretensji. Robię to bo nie mam innego wyjścia lub inne wyjście jest kłopotliwe, ryzykowne lub mocno pogarszające mój Komfort przejazdu. Mój wózek nie ma amortyzatorów, nie ma sprężyn czy resorów. Każdą nierówność odbieram na ciele i na pewno nie należy to do przyjemności. Chcę Jednak bardzo podziękować tym wszystkim 99,999 procent kierowców, którzy Są wyrozumiali i zatrzymują się by mnie przepuścić a niekiedy fizycznie pomóc, popychając wózek przy pokonywaniu barier inżynierii drogowej, zarówna tej projektowej jak i wykonawczej.

Go to Top