DYCHA

  • Drukuj

Wystartowałem - pomimo porannych trudności z rozruchem, bo ból mocno dokuczał, zaopatrzony w energię akumulatorów i siłą myśli i woli, stanąłem na starcie ósmej edycji " Przemyskiej dychy ". W kategorii wózków elektryczny byłem w tym roku sam i oczywiście startowałem poza klasyfikacją. Mój wózek jeździ wolno więc szybko znalazłem się na końcu stawki. Ulice na czas zawodów były wyłączone z ruchu, więc mogłem swobodnie pomykać obierając właściwą linię pokonywania zakrętów. Na Alei Solidarności i Wincentego Pola jechałem w asyście dwóch policjantów na Triumphach / motocykle /. Czułem się niemal jak głowa państwa, taka obstawa tylko dla mnie to proszę was zaszczyt niebywały. Ale prawdziwy zaszczyt czekał mnie na mecie, gdzie podczas dekoracji zostałem wyróżniony pięknym medalem za udział w biegu przez Stowarzyszenie Metalowych Serc i z rąk oficjeli tego stowarzyszenia zaskoczony ale i wzruszony go odebrałem. Pomimo trwającej pandemii organizatorzy pod przywództwem dyrektora zawodów Mieczysław Jałocha, przygotowali świetną imprezę, która zgromadziła ponad pół tysiąca biegaczy z różnych zakątków Polski. Gratuluję tak dobrej i sprawniej organizacji, jak również gratuluję wszystkim uczestnikom biegu tego że aktywnie podchodzą do życia. Miło mi było z wami się spotkać, wymienić uśmiechy i przeżyć to sam. Pozdrawiam was wszystkich cieplutko. Miro