1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

JEST POPRAWA

Po pobycie w szpitalu na oddziale neurologii i po kuracji powoli dochodzę do siebie. 4 maja br podczas zabiegów rehabilitacyjnych doznałem tzw. postrzału w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, czego skutkiem było  bolesne zastygnięcie w jednej pozycji i co gorsze porażenie nerwu przepony co spowodowało wystąpienie duszności. Nie mogłem oddychać, z postępującego niedotlenienia robiło mi się już szaro przed oczami. Sytuacja stawała się groźna. Moi rehabilitanci wezwali pogotowie i zostałem przewieziony do szpitala w podrzeszowskiej Rudnej  Małej. Na SORze zrobili rutynowo badania krwi i EKG i orzekli, że poziom elektrolitów mam w dole normy i to może być przyczyną tego stanu rzeczy. Nie pomogły moje informacje, że jestem pacjentem ze spastycznym porażeniem, czyli generalnie ze wzmożonym napięciem mięśniowym i czułem silney skurcz w obręczy biodrowej z przeponą. Zostałem odesłany do domu, choć w dalszym ciągu nie mogłem zmienić pozycji z półsiedzącej na inną. Jedyną rzeczą, którą mi zaoferowano to transport karetką ze szpitala do samochodu, który stał na parkingu przy ośrodkiem rehabilitacyjnym. Na szczęście właściciele tego ośrodka zaproponowali nocleg, z którego skorzystałem, bo jak tu jechać 90 km w nocy do domu  w takim stanie. Gdy na drugi dzień trafiłem do przemyskiego szpitala na konsultację neurologiczną, to po podstawowym badaniu padło stwierdzenie – „rozumiem, że zgadza się pan na pobyt w szpitalu”. Oczywiście wyraziłem zgodę, bo uznałem, że nie mam innego wyjścia.  Zastosowano leczenie armakologiczne i wykonano rezonans magnetyczny. Szpital opuściłem po przeszło tygodniowym pobycie. W szpitalu zastosowano leczenie farmakologiczne. Objawy powoli ustępowały. Gdy wróciłem do domu moja znajoma Lena postawiła mi pijawki a dr Oleszek swoimi metodami ponaciągał i ponastawiał mi kręgi. Jest znacznie lepiej, choć do mojej właściwej dla mnie sprawności jeszcze nie wróciłem. Za parę dni znów powtórzymy sesję pijawkową i pojadę do Lublina na konsultację neurologiczną. Powoli wznawiam proces rehabilitacyjny z nadzieją, że będzie lepiej.

Go to Top