1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Previous
Next

O mnie Mirosław Bar

ImageUrodziłem się w 1960 roku w Przemyślu. Od 28 lat jestem w związku małżeńskim z Ewą. Mamy dwoje dzieci – syna Arkadiusza lat 25 i córkę Annę lat 17

Więcej »

Historia choroby Od pierwszych objawów do dzisiaj

ImageByła jesień 1975 roku. Siedziałem w czwartej ławce na lekcji fizyki, gdy nagle przed oczyma zaczęły mi się pojawiać niewielkie przeźroczyste okręgi.

Więcej »

Jak można pomóc 1% z PIT, darowizna, zbiórka publiczna

ImagePrzekaż swój 1 procent
To nic nie kosztuje!
Możesz dać mnie, zamiast fiskusowi.

Więcej »

03Sty

ZATOROWOŚĆ PŁUCNA I UDAR

Byłem ledwo kilka dni w domu, kiedy stało się to. Przy porannym myciu nagle zacząłem tracić świadomość. Oczy wywróciły mi się do góry nogami, zacząłem niewyraźnie mówić aż w końcu niemal całkowicie straciłem kontakt z otoczeniem. Na szczęście byli przy mnie moi rodzice, którzy od razu zadzwonili na pogotowie i nie pozwolili mi zasnąć, ciągle mnie cucili. Gdy przyjechał lekarz stwierdził brak ciśnienia (pod EKG) i po podaniu leków błyskawicznie jechaliśmy do szpitala na sygnale. Zaczęła się walka o życie. Okazało się, że doszło u mnie do zakrzepicy. Skrzepliny zajęły całe płuca. Bardzo duży skrzep zlokalizowany został też na lewym przedsionku serca. To właśnie przez skrzepy tlen nie dochodził do mózgu i dlatego w domu traciłem świadomość. Doszło też do udaru niedotlennego. Upadł mi kącik ust, pogorszyło się oddychanie, możliwość przełykania pokarmów i mowa. Z wielkim trudem byłem w stanie wypowiedzieć tylko pojedyncze słowa. Od czterech tygodni leżę na oddziale Intensywnej Opieki Kardiologicznej podłączony do tlenu i aparatury monitorującej prace serca oraz oddychania. Przyjmuję dziennie kilkanaście kroplówek i sporo zastrzyków. Zakrzepica pogorszyła i tak już fatalną kondycję ciała związaną z paraliżem, który wciąż nie ustępuję. Nie ruszam absolutnie niczym. Dodatkowo trudność z oddychaniem, mówieniem i jedzeniem pogarsza stan. Dlatego też po trzech tygodniach leżenia została podjęta decyzja o wykonaniu zabiegu polegającego na wprowadzeniu rury do żołądka i karmieniu mnie poprzez sondę. Wciąż pozostaję w szpitalu.

29Lis

CAŁKOWITY PARALIŻ CIAŁA

Całkowity, czterokończynowy paraliż ciała z uszkodzeniem funkcji oddechowych. Siedziałem na krześle w swojej łazience, kiedy to dopadł mnie bardzo gwałtowny i niezwykle silny skurcz mięśni odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Skurcz był na tyle mocny, że moje ciało wbrew mojej woli wygięło się i spowodowało zachwianie równowagi. Spadłem na ziemię uderzając głową o płytki. Wtedy właśnie doszło do porażenia rdzenia i całkowitego paraliżu. Z rozciętej głowy płynęła krew, a ja leżałem nie mogąc oddychać i się poruszyć w coraz większej kałuży krwi. Przez kilka-kilkaście minut (nie potrafię ocenić czasu) byłem przekonany, że ze względu na brak możliwości oddechowej umrę przez uduszenie. Cały czas wszak byłem sam w domu. Chwilę po tym przyszła jednak pani pielęgniarka, która miała dać mi zastrzyk przeciwzapalnych. Od razu zadzwoniła po karetkę i ułożyła w taki sposób, że lekko zaczynałem oddychać. Po upadku nastąpił obrzęk rdzenia. Niestety do momentu wypisania ze szpitala żadna ruchomość nie wróciła. Pojawił się za to olbrzymi neuropatyczny ból całego ciała, wynikający z uszkodzenia nerwów. Ciągle utrzymywany jestem na silnych przeciwbólowych lekach opioidowych typu tramal. Pojawił się olbrzymi spadek masy mięśniowej. Na nogach i rękach zostały praktycznie same kości. Dodatkowo wciąż utrzymują się problemy z oddychaniem. Mam płytki oddech i w ogolę nie mogę oddychać w pozycji siedzącej. Mogę tylko leżeć i jestem w 100% zdany na innych ludzi. Wychodzę do domu wierząc, że kolejne miesiące ciężkiej rehabilitacji choć odrobinę poprawią mój stan.

Film

Ulotka str.1

Pierwsza strona ulotki

Ulotka str.2

Druga strona ulotki

Patronat PZM

Patronat nad wyprawą Polskiego Związku Motorowego
Go to Top