1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Previous
Next

O mnie Mirosław Bar

ImageUrodziłem się w 1960 roku w Przemyślu. Od 28 lat jestem w związku małżeńskim z Ewą. Mamy dwoje dzieci – syna Arkadiusza lat 25 i córkę Annę lat 17

Więcej »

Historia choroby Od pierwszych objawów do dzisiaj

ImageByła jesień 1975 roku. Siedziałem w czwartej ławce na lekcji fizyki, gdy nagle przed oczyma zaczęły mi się pojawiać niewielkie przeźroczyste okręgi.

Więcej »

Jak można pomóc 1% z PIT, darowizna, zbiórka publiczna

ImagePrzekaż swój 1 procent
To nic nie kosztuje!
Możesz dać mnie, zamiast fiskusowi.

Więcej »

02Kwi

PODWYŻKI

Do sklepów nie chodzę, ale wiem od moich znajomych, że wszystko drożeje. Widzę to po paragonach, które mi przynoszą, czytam również zestawienia GUS. Było to oczywiście do przewidzenia, że po ,, wrzuceniu miękkiego pieniądza,, z programów socjalnych ,,plus,, nastąpi wraz z popytem na towary i usługi ruch cen w górę. A to dopiero początek wspinaczki. Ten trend utrzyma się w  następnych miesiącach, oczywiście z pewną amplitudą wynikającą z sezonowości niektórych produktów. Występuje tu bardzo prosta relacja między podażą i popytam. Każdy producent wykorzysta taką sytuację, bo tak działa jeszcze częściowo wolny rynek. Oczywiście w krótkiej perspektywie czasowej, pieniądz ten napędza koniunkturę. Ale w dłuższym okresie czasu, spowoduje to wzrost inflacji powyżej bezpiecznego progu I  zdestabilizuje finanse publiczne. Pusty pieniądz, który pojawia się na rynku niczego dobrego nie wróży. Należy pamiętać również, że kraj nasz dźwiga na swoich barkach spory dług publiczny, który nominalnie szacowany jest na kwotę  jednego biliona złotych, co stanowi ok 50% PKP. Można rzec, że nie jest jeszcze tak tragicznie, bo średnia europejska to 86% względem PKB. Kraje znacznie bogatsze od nas jak Niemcy, Belgia, Francja mają większy dług publiczny.  Te kraje mają jednak mocniejszą i bardziej stabilna  gospodarkę i jest to dla nich mniejsze zagrożenie. W gorszej sytuacji są Grecy, u których dług publiczny sięgnął 180% PKB. W trudnej sytuacji również są Włosi ze 140 procentami.  Musimy pamiętać że nasza gospodarka w bardzo dużym stopniu zależna jest od obcego kapitału, głównie niemieckiego, ale także holenderskiego, francuskiego, hiszpańskiego czy brytyjskiego. Właścicielami wielu fabryk, zakładów, sieci handlowych, usługowych są biznesmeni z zagranicy. Gdy jest koniunktura na rynkach światowych, a jeszcze jest, to wszyscy czerpią zyski. Ale gdy się koniunktura skończy, a niedługo to nastąpi, to wówczas pierwsze cięcia pójdą w krajach satelickich, a więc i u nas. Nie dobrze to wróży na kolejne lata. Tąpnięcia w gospodarce można spodziewać się już niedługo. Niektórzy analitycy uważają że nastąpi to jeszcze w tym roku, inni przepowiadają wiosnę  2020 roku. Nic nie wskazuje na to, że będziemy do tego przesilenia przygotowani. Nie dostrzegam, żadnej strategii gospodarczej realizowanej przez rządzących. Wszystkie działania podejmowane są ad hoc, bez wizji i perspektyw. Według zasady ,, po nas choćby potop,,. Kilkanaście lat temu, drogą rozdawnictwa socjalnego, bezpłatnej komunikacji i dopłat do niemal wszystkiego, poszła Grecja. W jakiej sytuacji się dziś znajduje, wszyscy zapewne doskonale wiedzą. Są pogrążeni w kryzysie i zależności od obcego kapitału na dziesięciolecia. W kapitałochłonne inwestycje infrastrukturalne kilka lat temu weszła Turcja,  która już jesienią ubiegłego roku poważnie odczuła wydatki budżetowe wchodząc w okres kryzysu. Szwedzi i Norwegowie, którzy od kilkunastu lat finansują bogaty socjal, wyraźnie i odczuwalnie zmniejszyli tempo rozwoju gospodarczego i od kilku lat oscylują blisko zerowego  PKB. Podobnie Francja, Hiszpania, Oczywiście te ostatnie kraje są wyraźnie bogatsze od Polski, ale ich tempo rozwoju jest niższe niż mogłoby być, gdyby nie mechanizmy nieracjonalnego gospodarowania środkami publicznymi. Wróćmy do Polski. Wiemy już, że nadmierny socjal i rozdawnictwo to błędny kierunek, że nadmiar inwestycji publicznych  jest co prawda potrzebny, ale ryzykowny. Pozostaje jeszcze wykorzystanie walorów surowcowych i geograficznych.  Mamy położenie tranzytowe na którym moglibyśmy zarabiać, a tez tego nie robimy. Mamy spore obszary ziem rzadkich, których nie wykorzystujemy. Mamy kadry specjalistów, którzy w kraju nie mają się gdzie realizować i wykorzystywać swoich umiejętności. Nie wykorzystujemy nawet tego co mamy. A wysokie opodatkowanie kosztów pracy i rygorystyczna kontrola nie napędzi koniunktury, wręcz przeciwnie wyraźnie ją przyhamuje. Mirek Bar

31Mar

BĘDZIE CZY NIE BĘDZIE

Niestety to było do przewidzenia. Nie ma porozumienia między związkami zawodowymi a stroną rządową, co do oczekiwań płacowych nauczycieli. Obie strony nie wykazały w zasadzie żadnego ruchu, trzymając się nadal w przysłowiowym szachu. Kolejne rozmowy dopiero pierwszego kwietnia, czyli na tydzień przed rozpoczęciem zapowiadanego strajku nauczyciel. A uczniowie najstarszych klas wszystkich typów szkół, dalej nie wiedzą czy będzie im dane przystąpić do jakże ważnego dla nich egzaminu. Zarówno strona rządowa jak i związkowa  liczy chyba na jakiś cud.  Ja przynajmniej nie dostrzegam woli zbliżenia stanowisk żadnej ze stron.   Na tym etapie nie będę się wdawał w dywagacje dotyczące ewentualnych scenariuszy rozwoju sytuacji. Zapewne analitycy rządowi przygotowują jakąś strategią działania negocjacyjnego dla premier Szydło. Niestety wątpię aby w tej strategii znalazły się satysfakcjonujące gwarancje płacowe, gdyż budżet jest przez programy socjalne  poza skrajem wytrzymałości. Związki zawodowe też nie mogą teraz odpuścić i zapewne pozostanę przy swoim. Tu jest tylko kwestia ustalenia wspólnego stanowiska między ZNP, Solidarnością i Forum Związków Zawodowych, tak aby przekaz z ich strony był spójny i silniejszy. Czy do tego dojdzie, to tu stawiam duży znak zapytania. Stronie rządowej zapewne zależy na tym aby wspólnego stanowiska związków nie było, co niewątpliwie zostanie wykorzystane podczas rozmów ostatniej szansy. Jeżeli jednak związki dogadają się między sobą, będą miały większą siłę  negocjacyjną, a to z kolei wymusi na rządzie większe ustępstwa. Póki co mamy  wojnę propagandową, która w niekorzystnym świetle stawia  jakże istotną dla kraju grupę zawodową jaką są nauczyciele.  W mediach nagłaśnianie są skrajnie niekorzystne informacje, które  de facto  deprecjonują całą społeczność oświatową. Już dziś można powiedzieć, niezależnie od wyniku tej wojny, że zwycięzcy nie będzie, gdyż zostały podkopane fundamenty prestiżu pedagogów oświaty narodowej. Mirek Bar

Ulotka str.1

Pierwsza strona ulotki

Ulotka str.2

Druga strona ulotki

Patronat PZM

Patronat nad wyprawą Polskiego Związku Motorowego
Go to Top