1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer
03Wrz

ZNIESIENIE

Dotarłem do punktu widokowego na przemyskiej Zielonce, z którego roztacza się wspaniały widok na dolinę Sanu, lewobrzeżna część pięknego Przemyśla a od zachodniej strony całego pogórza. Wycieczkę, którą odbyłem w ostatnią niedzielę podzieliłem na dwie części. Pierwsza to wizyta gościnna u mojego kolegi Artura, który parę lat temu wybudował się w tej części miasta. Częśc druga to objazd całej dzielnicy i podziwianie piękna krajobrazu miejsca w którym się urodziłem i w którym tyle lat mieszkam. Brama Przemyska to styk czterech krain geograficznych, które od wieków stanowiły strategiczny dla państwa polskiego punkt na mapie. Oddałem się kontemplacji i retrospekcji wracając myślą do minionych lat, gdy chodziłem tą drogą piechotą, jeździłem rowerem, jeździłem samochodem, a nawet na tej drodze organizowałem jako prezes klubu odcinki specjalne rajdu samochodowego. Piękna słoneczna i ciepła pogoda sprzyjała takiej krajoznawczej wycieczce. Żeby tam dotrzeć, musiałem odpowiednio zarządzać energią baterii mojego wózka. Dlatego wyjazd na Zniesienie odbyłem autobusem MZK. Resztę drogi pokonałem już sam. Zaliczyłem również piękny zachód słońca z widokiem na zalesione wzgórza okalające z trzech stron Przemyśl. " Przeżyj to sam, nie zamieniaj serca w twardy głaz " nuciłem sobie pod nosem a radość wypełniała moje serce. Polecam i zachęcam do korzystania z tak pięknych widoków, zachodów słońca i cudownych przeżyć jakich można tam doświadczyć. Trzeba tylko chcieć, a chcieć to móc. Pozdrawiam was cieplutko. Mirko

22Sie

KOSTKA BRUKOWSA

 

Znowu była dzisiaj wycieczka hardkorowa. Jak widać nie odpuszczam i ciągle gna mnie do przodu. Tak już mam. A plan był taki łagodny. Miało być tylko dojazd i zwiedzanie muzeum ratownictwa w Przemyślu. Wykorzystujac, że jestem już na terenie byłego szpitala i byłej jednostki wojskowej 1035, dokonałem objazdu wszystkich alejek którymi kiedyś jeździłem i chodziłem i dokonałem retrospekcji . Muzeum nie zwiedziłem bo nikogo nie było a brama była zamknięta. Niepocieszony tym faktem, ruszyłem w dalszą drogę. I muszę wam powiedzieć, że nie było żadnych z mojej strony terenowych zamiarów i ekstrawagancji, bo jechałem tylko chodnikami, ale to był też prawdziwy hardcore. Kto wymyślił kostkę brukową z kocimi łbami. Czy nie lepiej kłaść kostki płaskiej. A tu nie prawie wszystkie chodniki przemyskie mają kostkę z fazą i wybrzuszeniem. Raz że gorzej utrzymać czystość na takiej, dwa  że mech i chwasty w zagłębieniach ukorzeniają się, trzy że kobiety w butach na obcasach wykręcają kostki, to jeszcze jadąc wózkiem telepie jak licho. Ale to jeszcze nic, są jeszcze w niektórych miejscach wysokie krawężniki, które ciężko pokonać, lub których pokonać się nie da. Są jeszcze chodniki  z bardzo dziurawą nawierzchnią. Jadąc wózkiem odczuwa się każdą najmniejszą nierówność a wszystko przenosi się na ciało. Jadąc trzeba ciągle manewrować i dosłownie meandrować między tymi przeszkodami.  Jechałem również taką nawierzchnią i pomimo że tu też telepało, to błagam nie ruszajcie jej. Zostawcie ją w spokoju, bo to Trakt Lwowski w swojej historycznej odsłonie. Żeby tylko nikomu nie przyszło do głowy wymiany jej na kostkę brukową lub pokrycia asfaltem , tak jak zrobiono to z dobrze zachowanym fragmentem drogi fortecznej w Kuńkowcach. Jadąc po tej kostce odtwarzałem w wyobraźni jak przed wojną mój dziadek prowadząc takie autobusy jeździł właśnie po niej. Zmęczony ale szczęśliwy wróciłem do domu.  Pozdrawiam was cieplutko i życzę ciepłego i radosnego sobotniego wieczoru. Korzystajmy z życia póki ono trwa.

18Sie

ZAMEK

Pojechałem proszę was w ostatnią niedzielę na koncert Krzyśka Iwaneczko, który odbył się na przemyskim Zamku Kazimierzowskim w ramach I Gali Charytatywnej  na rzecz  hospicjum "Betania ". Wyjazd na wzgórze zamkowe dla wózka inwalidzkiego nie należy do łatwych. Stromy podjazd  to nie jedyna i nie   największa przeszkoda. Te czyhały gdzie indziej. Pierwszą jest  trudny do sforsowania ze względu na krzywizny przejazd przez bramę wjazdową. Kolejnym wyzwaniem jest pokonanie kamienistego i równie stromego podłoża przy wjeździe na dziedziniec zamkowy. Jednak znacznie trudniejszy jest zjazd. Powiem wam, że miałem nieco piętra, gdy na bardzo nierównym i  stromym  podłożu wózek zaczął się niestabilnie zachowywać. Było już niemal ciemno, do tego padał deszcz a ja miałem założoną na siebie pelerynę z kapturem, który ograniczal widoczność na boki. Przy zachowaniu największej ostrożności niezmiernie delikatnie operując dżojstikiem, dotarłem do bramy wjazdowej i szykowałem się do pokonanie tego kolejnego utrudnienia. Przesunąłem środek ciężkości wózka ku tyłowi pochylając oparcie i rozpocząłem operację wyjazd. Na szczęście z góry schodziły dwie młode dziewczyny, które poprosiłem o asekurację. Czyniły to z wielkim oddaniem ale mój niepokój z każdym pokonanym centymetrem narastał, bo wychylenie wózka pogłębiało się. Nie utrzymywałem również ciężaru mojego ciała na oparciu a to spowodowało u mnie niemal  panikę  widząc oczami wyobraźni upadek. Czy wózek samoczynnie utrzymał stabilność, czy dwie młode niewiasty utrzymały go,  to nie mnie oceniać bo tego nie kumam. W tym newralgicznym momencie dołączył do nas również wracający z koncertu @ Piotr słaby. Towarzyszył mi później, asekurując zjazd aż do rynku. Tam również skorzystałem z pomocy znajomych @ Iwony poliszak i@ Violetta, które poprawiały na pelerynę, bo ta opadając na oczy zasłoniła pole widzenia.  Pozostałą część drogi pokonałem już bez problemów. To był mój pierwszy wjazd do sali teatralnej w zamku na wózku, ale sądzę że bez " twardej "asekuracji już tam nie pojadę, tym bardziej że z wjechaniem do sali też były spore problemy ze względu na brak właściwych podjazdów i wjazdów. Takie przygody w moim wykonaniu to nie pierwszyzna, bo zaliczyłem już parę trudnych zjazdów i parę innych mrożący krew w żyłach sytuacji. Wiem, wiem trzeba uważać, ale jak ciekawość pędzi mnie do przodu , a chęć bycia "tam "jest silniejsza niż...... A przecież taki upadek z wózka w moim przypadku byłby końcem życiowej przygody, ze względu na zmiany w kanale kręgowym mojego kręgosłupa. Z cieplutkimi  pozdrowieniami, Mirek

17Sie

POGORZE

To była wycieczka krajoznawczo sentymentalna. Pojechałem pokręcić się po drogach i dróżkach Pogórza przemyskiego. Oczywiście zostałem zapakowany przez syna do samochodu i jako pilot w rajdówce dyktowałem z głowy trasę przejazdu. Znam tu każdą najmniejszą ścieżyną, bo penetrowałem te tereny  przez dziesiątki lat pieszo, rowerem i samochodem. Nic co tutejsze nie jest mi obce. Tym bardziej z wielką radością ponownie odwiedziłem te pod przemyskie okolice. Było fantastycznie, mogłem nacieszyć oko i przeżyć to samemu nie zamieniając serca w twardy głaz. Oczywiście parafrazuje stare teksty literackie, ale oddają one klimat moich odczuć. To był balsam dla duszy i radość dla zmysłów. Te ścierniska na zboczach, lasy na górach, łąki w dolinach, meandrujace potoki,  stare drzewostany, przydrożne kapliczki i krzyże, przejazdy przez brody,  gdzieniegdzie stare wiejskie chałupy i piękne - przepiękne widoki.  ,,Cud pod przemyślem,, tak to oceniam. Warto tu być o każdej porze roku, bo zawsze pięknie, różnobarwne i malowniczo. Można kupić kozi i krowi ser specjalną techniką robiony i bardzo pyszny z gospodarstwa ekologicznego z dala od drogi położonego, obejrzeć starą drewnianą cerkiew, zajrzeć na Kalwarię, powspominać przejazdy rowerem przez kładkę już zerwana przez rwące nurty Wiaru itp. Zachęcam do podróży i zapraszam w te rejony, warto, naprawdę warto. A tymczasem Pozdrawiam was cieplutko kropka Miro

05Sie

WSPOMNIENIE Z NAD MORZA

I proszę Ja was, takie wspomnienia mam z nad morza, Kiedy byłem młody piękny i sprawny. Może nie młody ale młodszy, może nie piękny ale szczęśliwy ale na pewno sprawny. Dzisiaj to jestem już tylko sprawny inaczej jak to w nowomowie zwykło się określać. Marzy mi się jednak taki pobyt nad morzem bałtyckim. Och jak bardzo bym chciał zakosztować tego nadmorskiego klimatu i gwaru plażowego. Popatrzeć na tych uśmiechniętych ludzi i bawiące się w piasku dzieci, popatrzeć jak zgrabne dziewczyny grające w siatkówkę plażową. Zjeść smażoną rybkę w przyplażowej knajpce i patrzeć w morską dal.

16Lip

PODZIEKOWANIE ZA ZYCZENIA

 

Wielce dziękuję wszystkim osobom. które w różnej formie złożyły mi życzenia urodzinowe. Najwięcej było tych które wyrażały nadzieję na zdrowie. O to cały czas walczą aby te życzenia mogły się spełniać. Ja również taką nadzieja żyje  i tego zdrowia wam również wszystkim życzę, bo wiem jak ono jest cenne, ważne i kruche. Często kontaktują się ze mna  zarówno poprzez wiadomości tekstowe oraz w bezpośredniej rozmowie telefonicznej osoby cierpiące na podobne do moich schorzenia. Godzinami rozmawiam, tłumaczę, uspokajam, instruuje, wyjaśniam, ukierunkowuje, czasami nawet żartują że prowadzę terapię i psychoanalizę. Czasami to jest autentycznie nużące, bo muszę wielokrotnie powtarzać to samo, ale wiem że dzięki temu komuś mogą pomóc i dać nadzieję, wskrzesić wiarę, zaangażować do działania. To mnie cieszy gdy mogą komuś chociaż w ten sposób pomóc. Chcę mu podarować czas . W tym zabieganym świecie często zapominamy o podarowaniu czasu, a to takie ważne dla drugiego człowieka .  Dziękuję z raz jeszcze, pozdrawiam was cieplutko.

26Cze

POWROT WOZKA

yes yes yes , nareszcie po czterech tygodniach i czterech dniach od wysyłki dotarł do mnie po naprawie mój wózek. Co za radość w domu Gucio, jutro już rano przesiadam się na niego i hajda na koń ruszamy w bój, a raczej na podbój mojego małego świata, czyli Przemyśla i najbliższych okolic. Mam nadzieję że naprawa była skuteczna i tym razem pozwoli na długie bezproblemowe użytkowanie. Do zobaczenia na szlakach naszych wędrówek. Pozdrawiam cieplutko. Mirek

20Cze

BEZ WÓZKA

 Mija 4 tydzień a ja dalej bez wózka. Stoi on w wrocławskim serwisie i pokornie czeka na siłownik, który ma nadejść z Niemiec. Tak blisko a tak długo. Nie jest to komfortowa dla mnie sytuacja, bo bez wózka jak bez ręki.  A faktycznie ręce też nie sprawe czyli koło się zamyka i na to samo wychodzi. Ale cóż począć. Muszę być cierpliwy chociaż tak bardzo by się chciało  ruszyć w świat.  I tak pogoda nie sprzyja wojażom, bo ciągle pada i pada. ,,Puka deszczyk w szyby i zaprasza na grzyby,, ale i co z tego jak covid 19 w nadleśnictwie to i do lasu strach wejść. Teraz przecież najwspanialszy czas, bo najdłuższe wieczory i poranki, ,, a noce takie są upalne i słowiki spać nie dają,, śpiewała Hanka Ordonówna. I gdzie te upały wieczorne, takie by można było serce zgubić pod miedzą i żeby prosić Świętego Antoniego o pomoc . No gdzie pytam. Bo ja czekam i czekam i ciągle się doczekać nie mogę i to nie tylko na upały i na wózek ale również na wiele innych........ Mimo wszystko ,, Niech żywi nie tracą nadziei,, cieplutko pozdrawiam wszystkich czekających. Mirek

13Cze

SLONECZKO

I gdzie to lato, gdzie słoneczko, gdzie czerwcowe upały. Okej  astronomicznie mamy jeszcze parę dni wiosny, ale meteorologiczne nie  to od 1 czerwca trwa lato.   Póki co to i maj zazwyczaj słoneczny i gorący, w tym roku był  chłodny i deszczowy, teraz czerwiec raczy nas chłodem i wilgocią. A Ludzie kochani, dajcie spokój co się na tym świecie wyprawia. To Chińczyki panie rosną w siłę, to Amerykance się  trzęsą w posadach, to panie Europejczyki nie wiedzą gdzie żeglować.  Jakaś zaraza szaleje po świecie i sieje zamęt. Gdzie by ucho nie przyłożył tam coś nie tak jak ma być. A Ci dwaj amerykance co w kosmos polecieli i tera z góry na nas zerkają, nie mogliby jakiego szubra zamknąć co by  deszczu mniej padało a słoneczko częściej zaglądało.  Takie panie samoluby z nich.  One   tam siedzą  se nad chmurami i zadowolone, a nam w chałupie trza siedzieć. Gdzie tu sprawiedliwość społeczna, gdzie równouprawnienie . Słońce ma być za darmo i dla wszystkich. A te  greki co gadają że słoneczko mają i 26 państw zapraszają,  to co to ma znaczyć, że tych wybierają a innym zabierają. A afrykańce też słoneczko mają i co, nic nam nie dają. Tak to na tym świecie bywa, że jednym przybywa a innym ubywa. Pozdrawiam cieplutko, Mirek

Więcej artykułów…

  1. SAMOCHODEM
  2. AWARIA
  3. CZAS
  4. FOTOGRAFOWANIE
  5. ENERGIE
  6. ENERGIA
  7. WINNA GORA
  8. ZEPAK
  9. ODDYCHANIE
  10. BEDZI E DOBRZE
  11. BARY
  12. MOTORYZACJA W KRWI
  13. DOBRY DZIEN
  14. TARASOWANIE
  15. UBIÓR ZIMOWY
  16. WYJAZD DO PRUCHNIKA
  17. JAROSLAW
  18. WOSP
  19. ZIMOWE PODRÓŻE
  20. PODSUMOWANIE 2019
  21. GRANICA
  22. BITCZA
  23. JAZDA AUTEM
  24. DESZCZ
  25. DIETA
  26. PODRÓŻE PO MIEŚCIE
  27. BÓL
  28. POMPOWANIE
  29. ZRUGANY
  30. MOTO TWIERDZA
  31. ZAKOPANE
  32. JEŻDŻĘ
  33. BIOREZONANS
  34. ODPOWIEDZ MINISTRA
  35. POMOC MEDYKÓW
  36. PIERWSZY WYJAZD POZA DOM
  37. PODWYŻKI
  38. BĘDZIE CZY NIE BĘDZIE
  39. KOLEJNA AWARIA
  40. POSELSKA INTERWENCJA
  41. STRAJK NAUCZYCIELI
  42. SŁOWA KSIĘŻNEJ DIANY
  43. TELEFON Z NFZ
  44. MARZENIE
  45. WADLIWY SYSTEM
  46. ZATKANY CEWNIK
  47. BŁĄD PRZY CEWNIKOWANIU
  48. PODSUMOWANIE 2018
  49. WYSCIG O ZDROWIE
  50. W PUBIE
  51. TWIERDZA
  52. W KALWARII
  53. PIERWSZY WYJAZD
  54. Trwam w bólu
  55. Trwam w bólu
  56. Ból neuropatyczny
  57. Dzieki Wam
  58. Dziekuje
  59. Pragnienie wolnosci
  60. Rehabilitacja trwa
  61. Rehabilitacja trwa
  62. Takie marzenia
  63. Przemyscy artyści dla Mirosława Bara
  64. ZATOROWOŚĆ PŁUCNA I UDAR
  65. CAŁKOWITY PARALIŻ CIAŁA
  66. ODBIŁEM SIĘ OD DNA
  67. PONOWNIE SZPITAL
  68. DIAGNOZA POSZUKIWANA
  69. JEST POPRAWA
  70. WYGRANA Z ZUS-em
  71. MÓJ DZIEŃ
  72. Kupiłem platformę schumana
  73. ZUS pokonany
  74. Wygrywam z ZUS-em
  75. ŻYCZENIA ŚWĄTECZNE
  76. DZIĘKUJĘ, BARDZO DZIĘKUJĘ
  77. Przyznałem CERTFIKATY DOBROCZYNNOSCI
  78. Walka o świadczenie
  79. Podziękowanie
  80. Pożegnanie z dyrektorami
  81. Pożegnanie
  82. Fotel zainstalowany
  83. Złożyłem rezygnację
  84. Winda schodowa
  85. Wymieniłem auto
  86. Wniosek już złożony
  87. Absurdalnie wysoka cena
  88. Cena absurdalnie wysoka
  89. Już nie mam auta
  90. Jest szansa
  91. Już nie mam samochodu
  92. Sprzedaję auto
  93. Moja rehabilitacja
  94. Jednostka chorobowa
  95. Zawód i praca
  96. Polskie Towarzystwo Walki z Kalectwem
Go to Top