1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer
30Maj

AWARIA

I znowu nie mam wózka. To już piąty raz jak musiałem odesłać moje Lamborghini do serwisu. Tym razem awarii uległ lewy hamulec elektromagnetyczny. Jazda z słabo działający nie jest bezpieczna a szczególnie z górki. A mój dom stoi na górce więc każdy wyjazd wiąże się ze zjazdem i to stromym bo 16%. Cóż począć, trzeba czekać dwa tygodnie na usunięcie usterki i odesłanie maszyny. Dodatkowo zgłosiłem jeszcze kilka drobnych elementów do regulacji. Po przeglądzie będę mógł ponownie wyruszyć na wakacyjny podbój świata. Póki co pogoda nie sprzyja wyjazdem, ale mam nadzieję że już niedługo zaświeci słoneczko. W oczekiwaniu na słoneczko i wózek, pozdrawiam was cieplutko. Mirko

26Maj

CZAS

 

Siedzę przy laptopie na wprost zegarka zakupionego w przemyskim  salonie ,, dom czasu,, i  patrzę się na wskazówkę sekundnika, która szybko porusza się po tarczy  zwanej przez mojego dziadka z niemiecka cyferblat. Gdzie ona tak pędzi, pytam niemal filozoficznie, kto narzucił jej takie tempo, co  ja motywuje do takiego wysiłku, co ją tak gna. Czas uległ jakiemuś dziwnemu przyspieszeniu. Pędzi jak szalony, ,, mija jasne nowe domy i ogrodów chłodny cień,, a ja patrzę na wskazówkę i zrozumieć nie mogę dlaczego i mnie tak szybko on ucieka. Przecież nic mnie nie goni, nie mam napiętych terminów, nie mam harmonogramu spotkań, umówiony wizyt. Mam tylko potrzebę posiadania wiedzy. Może za ileś lat fizyka kwantowa wyjaśni to zjawisko odczuwalne przez niemal wszystkie osoby z którymi rozmawiam. Wolniutko ale cieplutko was pozdrawiam. Miro

21Maj

FOTOGRAFOWANIE

Dawno, dawno temu, zajmowałem się fotografią. Zainteresowanie moje tą dziedziną sztuki, wynikało z pasji do motoryzacji i Sportu samochodowego. Jako że w tamtych czasach/ lata 70- 80/ nie było możliwości obejrzenia relacji ani zdjęć z rajdów, postanowiłem sam utrwalać ciekawe momenty jakie miały miejsce podczas imprez samochodowych. Jako że zawsze poszukiwałem czegoś nowego, również fotografia mnie wciągnęła. Było to tylko zainteresowanie  i zajmowałem się nią czysto amatorsko. Powoli kompletowałem sprzęt fotograficzny. Najpierw ciemnie urządzałem w pokoju, potem w łazience aż w końcu w piwnicy urządziłem prawdziwe mini studio do obróbki zdjęć.  Zdjęcia zaczynałem robić na Radzieckim aparacie ,,FIED,, który otrzymałem w prezencie komunijnym od mojego ojca chrzestnego. Potem na pożyczonym ,,ZENIT,, aż w końcu udało się załatwić w sklepie fotograficznym niemiecką ,, Praktica MTL 3,, to już był dobry sprzęt jak na tamte czasy. Dokupiłem nawet teleobiektyw z specjalnym pistoletem do podtrzymywania, gdyż był on długi i bardzo ciężki. W latach 80 tych miałem wspólnie z kolegą kilka wystaw fotograficznych, między innymi w dom kultury ,, Kolejarz,, i Międzynarodowym Klubie Prasy i Książki. Fotografowałem głównie przyrodę, krajobraz i oczywiście samochody.  Robienie zdjęć na rajdach czy wyścigach kolidowało nieco z moją działalnością w PZM. Jako organizator, sędziowałem bardzo często zawody a to nie pozwalało na pstrykanie. Gdy w latach 90 Weszły nowe technologie, zawiesiłem wywoływanie i powiększanie zdjęć, bo usługi fotograficzne tak spowszechniały i staniały , że nie opłacało się samemu obrabiać tego wszystkiego.

15Maj

ENERGIE

Roznosi mnie energia. Powiadam wam – mam moc. Dajcie mi łopatę a wykopie dół, dajcie mi siekierą a porębie drewno, zawieście mnie w góry a przesunę je. Przecież nie ma rzeczy niemożliwych, oprócz tych które są niemożliwe. I w tym dylemat. Mam moc, a nie mam mocy sprawczej. Czy to dysonans poznawczy. Zapewne tak, a wynika on z mojego wielomiesięcznego oczekiwania na ciepły i słoneczny kwiecień i nadziei na wyjazdy moim Lamborghini na wycieczki krajoznawcze. A tu proszę was ,,kicha,,. Plany wzięły w łeb. Muszę dalej siedzieć w izolacji, a słoneczko mruga do mnie i zaprasza na spacer. Muszę przywrócić harmonię, wewnętrzną równowagę. Muszę złagodzić to napięcie dysonansowe, a nie jest to łatwe w mojej sytuacji zdrowotnej i życiowej. Nie mogą zastosować z oczywistej przyczyny wielu technik, które mogłem kiedyś wykonywać. Ale dam radę, bo przecież moc jest ze mną.  Stosuję sobie technikę wizualizacji. Teraz to moja korona technika.  Przenoszę się myślami i wyobrażeniami w cudowne miejsce. To nie marzenie, tylko wyobrażenie, że tam jestem, forma Iluzji i fatamorgany. To też pokrewne techniki psychologiczne. Uważam, że filozofia i psychologia to królowe nauk.  Z nich czerpie inspiracje mojego bytu. To znajomość wielu reguł i prawd odkrytych przez naukę,  pozwoliła mi przetrwać wiele trudnych, skrajnie dramatycznych doznań życiowych. ,,Jak żyć panie premierze, jak żyć.. Takie pytanie kiedyś padło. Ale to nie premiera powinniśmy pytać, to pytanie należy skierować do siebie. To od nas zależy Jak mamy żyć i jak żyć będziemy. Życie jest w nas i my musimy decydować o nim. To bardzo górnolotne co pisze, ale ważna jest indywidualna interpretacja tych słów. Można mieć oczekiwania, żądania i pretensje do wszystkich wokoło. Można mieć wiarę, nadzieję i miłość. Ale to my nosimy w sobie i dobro i zło i to my decydujemy jakie cechy będą w nas górować. Mamy wolę i wartości a kompilacja tych dwóch czynników ma bezpośredni wpływ na nasz byt. Jak zwykle cieplutko was pozdrawiam. Mirko.                                                                            Takie miejsce teraz wybieram do medytacji i wizualizacji jak na zdjęciu. Takim kolosem co prawda nigdy nie płynąłem, ale może jeszcze kiedyś.......

15Maj

ENERGIA

Roznosi mnie energia. Powiadam wam – mam moc. Dajcie mi łopatę a wykopie dół, dajcie mi siekierą a porębie drewno, zawieście mnie w góry a przesunę je. Przecież nie ma rzeczy niemożliwych, oprócz tych które są niemożliwe. I w tym dylemat. Mam moc, a nie mam mocy sprawczej. Czy to dysonans poznawczy. Zapewne tak, a wynika on z mojego wielomiesięcznego oczekiwania na ciepły i słoneczny kwiecień i nadziei na wyjazdy moim Lamborghini na wycieczki krajoznawcze. A tu proszę was ,,kicha,,. Plany wzięły w łeb. Muszę dalej siedzieć w izolacji, a słoneczko mruga do mnie i zaprasza na spacer. Muszę przywrócić harmonię, wewnętrzną równowagę. Muszę złagodzić to napięcie dysonansowe, a nie jest to łatwe w mojej sytuacji zdrowotnej i życiowej. Nie mogą zastosować z oczywistej przyczyny wielu technik, które mogłem kiedyś wykonywać. Ale dam radę, bo przecież moc jest ze mną.  Stosuję sobie technikę wizualizacji. Teraz to moja korona technika.  Przenoszę się myślami i wyobrażeniami w cudowne miejsce. To nie marzenie, tylko wyobrażenie, że tam jestem, forma Iluzji i fatamorgany. To też pokrewne techniki psychologiczne. Uważam, że filozofia i psychologia to królowe nauk.  Z nich czerpie inspiracje mojego bytu. To znajomość wielu reguł i prawd odkrytych przez naukę,  pozwoliła mi przetrwać wiele trudnych, skrajnie dramatycznych doznań życiowych. ,,Jak żyć panie premierze, jak żyć.. Takie pytanie kiedyś padło. Ale to nie premiera powinniśmy pytać, to pytanie należy skierować do siebie. To od nas zależy Jak mamy żyć i jak żyć będziemy. Życie jest w nas i my musimy decydować o nim. To bardzo górnolotne co pisze, ale ważna jest indywidualna interpretacja tych słów. Można mieć oczekiwania, żądania i pretensje do wszystkich wokoło. Można mieć wiarę, nadzieję i miłość. Ale to my nosimy w sobie i dobro i zło i to my decydujemy jakie cechy będą w nas górować. Mamy wolę i wartości a kompilacja tych dwóch czynników ma bezpośredni wpływ na nasz byt. Jak zwykle cieplutko was pozdrawiam. Mirko.                                                                            Takie miejsce teraz wybieram do medytacji i wizualizacji jak na zdjęciu. Takim kolosem co prawda nigdy nie płynąłem, ale może jeszcze kiedyś.......

12Maj

WINNA GORA

Słoneczko było w pysznym humorze a swoimi promieniami wabiło i zachęcało do wojaży. Skorzystałem i ja z tego zaproszenia. Wyruszyłem na wiosenny rekonesans tak by spenetrować okolice po zimowej długiej przerwie. Musiałem przecież dokonać inwentaryzacji terenu i ocenić stan kondycji mojego wózka. Próba wypadła obiecująco, stan baterii można uznać za właściwy . W ubiegłym roku sporo pojeździłem i sądziłem że baterie straciły sporo ze swojej wartości. Próba terenowa pokazała że nie jest źle.  Muszę jednak podjąć decyzję czy dokonywać wymiany na nowe, czy próbować  jeździć jeszcze ten sezon na starym komplecie. To poważny dylemat, bo cena zakupy powala. Ale dzięki wpłatom z tytułu 1% za co bardzo dziękuje, mam na ten cel zarezerwowane środki w towarzystwie walki z kalectwem.  Ja tu o sprawach technicznych a przecież o wyjeździe miałem pisać. Więc tak to było . W piątek objeździłem Stare Miasto, musiałem się napatrzeć na piękno przemyskiej starówki i jej architektury. W sobotę odbyłem podróż do Prałkowiec , by posłuchać moich ,, szumów,,. W niedzielę zaliczyłem Winną Górę, oczywiście z tarasem widokowym i spojrzeniem na panoramę miasta i  Bramę Przemyska stanowiącą styk czterech krain geograficznych. Swego nie znacie, Cudze chwalicie. Można rzec . Modne kurorty na Bali, Krecie, Majorce mają bezsprzecznie swoje walory, ale nasze miasto ma również swoje i warto z nich korzystać. Tylko żeby było czystsze, bo z tym to nie jest teraz dobrze. Zabezpieczony byłem dobrze. Na główce czerwona czapeczka aby się mózgownica nie przegrzewała, na oczach okular co by słonko po gałach nie jarało, a na pyszczku maseczka FFP3 N99 ,,professionnel... Chyba przyznacie, że do twarzy mi w niej. Cieplutko was pozdrawiam z wysokości Winnej. Mir

06Maj

ZEPAK

Nie bacząc na stan zagrożenia epidem.,  wcisnąłem się siłą mięśni mojego syna Arka do maszyny i wybrałem się na świąteczną, biało-czerwoną wycieczkę krajoznawczą. Boże  - jaki ten świat piękny, szczególnie po półrocznym siedzeniu zamkniętym w czterech ścianach. Te pod horyzont ciągnące się Łany na żółto kwitnącego rzepaku, ,,a wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą, zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą. Śród takich pól zielonych,, byłem wczoraj.  Byłem i nie tylko oko cieszyłem,  ale również oddychałem rześkim, aromatycznym wiosennym powietrzem. Nie będę wchodził w rolę Adama Mickiewicza czy Elizy Orzeszkowej i dokonywał opisów przyrody, albowiem każdy może ruszyć w teren i organoleptycznie poczuć to co ja  poczułem. Zachęcam was do tego, bo warto korzystać z każdego dnia wolności jaką nam daje życie. A daje nam, tylko trzeba umieć czerpać garściami to co dobre i odrzucać to co złe. Wybór należy do każdego z nas. Promykami budzącego nas do życia słoneczka, pozdrawiam was jak zwykle cieplutko.  Miruś fot. Arkadiusz Bar

30Kwi

ODDYCHANIE

Tak ćwiczę  po kilka razy dziennie, po kilka minut, od kilku lat. To ćwiczenie mięśni oddechowych, polega na wdychaniu przez nos powietrza i wydychaniu przez rurkę do pojemnika z wodą. Przy okazji poprawia się wymianę gazową w płucach, co przy bezruchu jaki jest moim udziałem każdego dnia, ma również ogromne znaczenie. W okresie totalnego bezruchu jaki teraz mamy wymuszony sytuacja, myślę że jest to dobre ćwiczenie dla każdego chętnego. Przyrząd można zrobić we własnym zakresie z rurki i butelki, jak na załączonym obrazku. Można również wykonać prostsze urządzenie a również skuteczne, a mianowicie włożyć rurkę  do rękawiczki gumowej i szczelnie zawiązać nitką. Dmuchać aż rękawiczka się wypełni powietrzem. Można również dmuchać w balonik. Gorąco polecam to proste ćwiczenie, bo lepiej dmuchać niż zaciągać, a szczególnie Lepiej dmuchać na zimne. Pozdrawiam cieplutko i trzymajcie się powietrza bo oddychanie to ważna rzecz. Wiem coś o tym z autopsji. Mires

25Kwi

BEDZI E DOBRZE

,,Będzie dobrze,, taki frazes często słyszałem, gdy  leżałem w szpitalu. Powiem wam, że irytowało mnie to sformułowanie, bo przecież nikt z żyjących na tym łez padole świecie, nie mógł wiedzieć jaki przebieg będzie miała moja kolejna przygoda zdrowotna. Często ten zwrot jest używany w stosunku do osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Zapewne intencją wypowiadających te słowa jest podtrzymanie drugiego człowieka na duchu, wzmocnienie jego nastawienia do działania, odrzucenia negatywnych myśli, przekonań, dostarczenie pozytywnej energii. Czy w rzeczywistości taki efekt jest możliwy do osiągnięcia, czy zadziała, czy poprawi jego stan. Ciągle nurtuje mnie to pytanie i szukam nań odpowiedzi.  Jeżeli chcesz żeby było dobrze, to spraw to, a przynajmniej podejmij kroki by to zrobić. Nie rzucaj obietnic bez pokrycia,  nie posługuj się ułudą,  mirażami,  iluzja. To nie zadziała, nie przyniesie oczekiwanego efektu. Jeżeli już to tylko rozbudzisz ślepą nadzieję, a ta jest niepożądana. Jeżeli nie jesteś cudotwórca, nie masz nadprzyrodzonych możliwości sprawczych, Jeżeli nie dysponujesz twardymi danymi mogącymi poprawić sytuację, waż słowa,  bo każde z nich ma dla oczekującego pomocy kolosalne znaczenie.  Ty szybko przejdziesz do swoich spraw, ale ta osoba pozostanie z problemem, nierozwiązanym problem  i myślą  - na obiecają i zapominają. Takie moje spostrzeżenie z licznych doświadczeń tego typu i sugestia, którą ktoś może wykorzysta, jeżeli z nią się zgadza. Jeżeli się nie zgadza, to i tak warto zapoznać się z innym zdaniem. Mirek

Go to Top