1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer
27Lut

NIESPRAWNOSC A WYKLUCZENIE

Wyczytałem, że 40% osób niepełnosprawnych w badaniu fundacji Avalon wskazuje, że czuje się dyskryminowanych. Ja się do tej grupy nie zaliczam pomimo, że moja  niepełnosprawność jest całkowita i nawet sam bez pomocy osób drugich nie zrobię zakupów, bo nie sięgnę niczego z półki w sklepie, czy sam nie wyciągnę pieniędzy z saszetki. Zawsze jak trzeba, mi ktoś pomoże i owszem trzeba nieraz dłuższą chwilę czekać na nadejście chętnej do pomocy osoby, ale nigdy się nie zdarzyło aby ktoś odmówił. Wręcz przeciwnie zawsze jest wyraźnie akcentowana chęć pomocy. To prawda że do wielu miejsc nie mam dostępu ze względu na barierę wjazdu, ale trudno nie wszędzie muszę być. Kwestia mobilności to duży problem, ale powoli się i tak zmienia na korzyść. Faktycznie bardzo  skromna jest pomoc państwa w zakresie opieki nad takimi jak ja. W tym przypadku to nawet trudno mówić o śladowej pomocy. To raczej pomoc propagandowa a nie praktyczna. Pomoc zdrowotna zaś jest świadczona na zasadach ogólnych i tylko w niektórych przypadkach są preferencje jak na przykład pierwszeństwo w kolejce do lekarza. Dużym ułatwieniem jest możliwość odpisu jednego procenta z podatku PIT na określoną fundacją z wskazaniem na konkretną osobę. Ale w tym przypadku trzeba wykazać inicjatywe i czynić starania aby środki   takie spływały. Wówczas fundacja refunduje w ramach zgromadzonych środków zakup zaopatrzenia medycznego i ortopedycznego. Jasne że bym chciał aby pomoc była większa i abym mógł pełniej żyć. Ale " tak krawiec kraje jak mu materiału staje ", więc i tak nie można narzekać, bo za komuny to dopiero było skrajnie ciężko żyć osobom niesprawnym, pomimo że był socjalizm i ponoć wszyscy byli równi. Oczywiście  to że kiedyś było gorzej nie znaczy że teraz nie musi być lepiej, ale powoli bo " nie od razu Kraków zbudowano ". Pozdrawiam cieplutko wszystkich sprawnych i niesprawnych. Mirek

26Lut

CIEPLEJ

Wczoraj na plusie 16 dzisiaj 17 stopni, a u mnie jeszcze tyle śniegu przed domem. Ładnie to wygląda nie powiem, a przy tej temperaturze i słoneczku można byłoby się nawet opalać toples. Jednak ja czekam kiedy moja droga wyjazdowa  z domu odtaja i będę mógł wyjechać moim bolidem i rozejrzeć się po okolicy jakie to zmiany zaszły " na mieście " od czasu mojego ostatniego wyjazdu. O jednej już wiem, a jest to nowy wjazd do przystani wodnej "Róża Wiatrów ". Pojadę to zobaczyć, bo to taki mały prezent dla mnie, abym mógł bezpiecznie i bez turbulencji zjechać do samej wody, a tam powspominać moje żeglowanie na jeziorze solińskim. Ahoj przygodo.

19Lut

MASECZKI

Prof. Andrzej Horban główny doradca premiera RP  d/s covid-19, rekomenduje premierowi aby wprowadzić obowiązek noszenia maseczek chirurgicznych. Uważa bowiem, że należy wyeliminować pseudo zabezpieczenia jakimi są szaliki, kominy czy przyłbice. Więcej rozsądku przynajmniej w tym zakresie przejawia minister zdrowia Niedzielski, który mniej rygorystycznie podchodzi do zagadnienia i stwierdza, że kwestia maseczek powinna być jedynie doprecyzowana. Co prawda nie wiem jak rozumieć określenie doprecyzowanie, bo można to dwojako interpretować, ale z języka ciała i intonacji głosu wnioskuję że jest to podejście mniej rygorystyczne. Do opinii wyrażanych przez prof. Horbana przyznam mam duży dystans, bo już kilkakrotnie skompromitował się w moim odbiorze podejściem do leczenia covid-19, ale jak widać ma on duże przełożenie na Rządowe decyzje. Przykładem może być skuteczne ograniczenie dostępności do leku potencjalnie mogącego ratować zdrowie i życie chorym na tę pandemiczna chorobę. W moim odczuciu to jego podejście do zagadnienia przeciwdziałania i zapobiegania skutkom choroby jest sprzeczne z przysięgą Hipokratesa, którą jako lekarz składał. Ironicznie mogę podpowiedzieć aby zaproponował preferowanego przez siebie koloru maseczki. Tylko jaki kolor wybrać. Biały, raczej nie bo się kojarzy z kapitulacją, czerwony też nie, bo z rewolucją październikową i ZSRR, czarny nie bo z żałobą, zielony nie bo z panią lampart i Suchanow. To może wszystkie naraz, też nie bo wyjdzie tęcza i też można mieć skojarzenia. Jestem w potrzasku, widocznie nie mógłbym być doradcą premiera. Mirek Bar

12Lut

ZIMA

Nareszcie zawitała do nas zima, prawdziwa, śnieżna, mroźna zima. Nie jest to co prawda taka jak ongiś za moich młodych lat bywała, ale jednak jest i możemy napawać się radością patrząc w czystą biel świata. Spod tej warstwy świeżego puchu nie widać współczesnych brudów, zła, cierpienia, rozpaczy, nie widać tego co nas boli co uwiera co przeszkadza. Więc korzystajmy z chwili póki zima jest wokół nas i możemy cieszyć nasz wzrok pięknem przestrzeni, możemy Choc na chwilę oderwać myśli od codziennych spraw i przenieść się wyobraźnią w wyższy wymiar, który zapewnia nam dobro, miłość i szczęście tak czyste jak ten śnieg na który patrzymy przez uchylone okno. Trzeba tylko to dostrzec i czerpać z tych doznań pozytywy. Gdy mogłem jeździć samochodem to kochałem takie warunki drogowe. Operując jednocześnie gazem i hamulcem  kontrolowałem trajektorię uślizgu samochodu w zakręcie i cieszyłem się jazdą w takich warunkach. Dziś tego robić nie mogę, ale cieszę się z tego, że  mogę patrzeć się na świat przez okno i oglądać zdjęcia które internauci zamieszczają w Social mediach. Często krytykują, że nieodśnieżone, że nieposprzątane I pewnie mają rację, ale ja patrzę się na " plusy dodatnie " i z tego czerpię radość i nadzieję. Tej nadziei i radości i życzę wszystkim i cieplutko was pozdrawiam. Miruś PS. Mnie też zasypało i tak to wygląda.

06Lut

CO ZOSTAWISZ

"Przeżyj to sam... Nie zamieniaj serca w twardy głaz, póki jeszcze serce masz " śpiewał przed laty lombard.  I ty też przeżywaj i doświadczaj na co dzień to co piękne, co wartościowe, co daje zadowolenie, radość i szczęście. Nawet  jak trafisz na głaz to go pokonaj lub omiń i żyj pełnią życia na ile ci starcza sił i  środków. Nigdy nie wiesz kiedy przyjdzie koniec, twój koniec, nigdy. A kiedy przyjdzie to co będziesz wspominać po drugiej stronie błękitu, o czym będziesz mógł się podzielić z napotkanymi po drodze przechodniami i co zostawisz po sobie, jaką spuściznę, jakie dokonania,  zasługi dla siebie i dla innych. To jak przeżyjesz życie jest twoją wartością . W nostalgicznym nastroju pozdrawiam was cieplutko. Miras

24Sty

TEST KAMIZELKI

Wykonałem wczoraj kolejną jazdę testową dokonując analizy efektywności moich nowych wynalazków termicznych a mianowicie elektrycznie ogrzewanej kamizelki i elektrycznie podgrzewanych skarpetek. Wszystkie próby wypadły pomyślnie i muszę stwierdzić że owa garderoba sprawdza się w moim przypadku świetnie i umożliwia wyjazdy w chłodne dni. Podgrzewane ciało zachowuje się znacznie sprawniej niż w przypadku brak komfortu cieplnego, gdzie   w sytuacji  paraliżu spastycznego następuje sztywność uniemożliwiająca nawet śladowy ruch ciała, a po za tym narasta  ból neuropatyczny. Nie mam tylko rękawiczek elektrycznych, bo tych  które zamówiłem niestety nie ma u Chińczyka i otrzymałem zwrot pieniędzy a inne modele się nie nadają dla mnie. Zamówiłem samo rozgrzewające żelki. Mogę polecić sprawdzone przeze mnie rozwiązanie osobom niepełnosprawnym lub innym które mają problemy z utrzymaniem właściwej termiki  organizmu. Ja mam tylko taki problem, że sam nie mogę ustawić  odpowiedniej dla mnie temperatury kamizelki, bo moje ręce oczywiście na to nie pozwalają, więc w czasie jazdy gdy już jestem sam nie mogę zmniejszyć temperatury. Czasami jest mi już za gorąco a muszę uważać aby nie przegrzać ciała i nie dopuścić do hipotermii, bo to również jest niebezpieczne zdrowotnie. Jako cieplutki gość, cieplutko was pozdrawiam i zachęcam do rekreacyjnych i krajoznawczych spacerów. Może się spotkamy gdzieś na dróżkach. Pa, pa

18Sty

BOLI NADAL

Niestety nie ustępują moje permanentne dolegliwości bólowe całego korpusu ciała i dodatkowego bólu wynikającego z spastyki czyli stałego wzmożonego napięcia mięśni, które można przyrównać do typowego skurczu. Ból jest wynikiem zmiany struktury rdzenia kręgowego w górnym odcinku szyjnym, który wystąpił po kilkukrotnych operacjach neurochirurgicznych usunięcia guza z kanału kręgowego i usztywnieniu kręgosłupa przeszczepem i stabilizacją tytanową, a także po wstrząśnieniach rdzenia. Kumulacja procesów degradacyjnych w tym odcinku doprowadziła do utrudnienia przypływu bodźców z obwodu do centrum a to  przełożyło się na paraliż i szereg innych dokuczliwych skutków ubocznych, między innymi bólowych. Czasami zdarzają się krótkie jedno lub dwudniowe okresy zmniejszenia dolegliwości ale niestety rzadko. Nie pomagają żadne nawet eksperymentalne / jak chociażby ubiegłoroczne próby z olejem CBD i leczniczą marihuaną 19,5% THC / Nie ma na świecie leku dedykowanego tego rodzaju bólowi, a i tak mam szczęście bo częściowo działa na mnie kompilacja dwóch leków na zupełnie inne schorzenia, która z niewiadomych powodów w pewnym stopniu ogranicza u 30% pacjentów ból. Podczas upalnych letnich dni jest nieco lepiej, ale gdy nadchodzi jesień natychmiast nasilają się odczucia bólowe i tak jest do początku gorącego lata. Tradycyjne środki przeciwbólowe są całkowicie nieskuteczne. Ale trwam w walce i pokonuję te trudności, bo ciągle chcę  "wrócić do działania " i ciągle "interesuje mnie to co za zakrętem ". Z nadzieją, że przyjdą lepsze dni pozdrawiam cieplutko. Mira

04Sty

SPACER

Z nowym rokiem nowym krokiem, nie zważając no niesprzyjające okoliczności około wirusowych, wyruszyłem w pierwszy rejs moim "parostatkiem ". Musiałem, po prostu musiałem się przewietrzyć i wypróbować mój nowy nabytek jakim jest ogrzewana z baterii /powerbank/ kamizelka ściśle przylegająca do ciała. To kolejny mój patent, który próbuję wykorzystać do zminimalizowania dokuczliwego bólu mojego ciała, który  cały czas mi niestety towarzyszy i który dodatkowo wzmaga się w niższych temperaturach. Zamówiłem ów ubraniowy  sprzęt w Chinach i po przeszło miesiącu oczekiwania w samą wigilię dotarł do mnie. Teraz czas na próby "kliniczne " czyli terenowe. Po zakończeniu badań sporządzę raport, który podam do publicznej wiadomości zgodnie z zasadą transparentności. Może ktoś wykorzysta moje doświadczenia. Piękna słoneczna pogoda sprzyjała spacerowiczom, których na nadsańskim deptaku było całkiem sporo. 

02Sty

LIST DO ANIOLKA

 List do  Aniołka                                                                                                                           Jesień i zima to czas nie dla mnie. Chłód, deszcz i śnieg to zjawiska które zatrzymują mnie w domu. Żadnych wypraw, wypadów, spacerów. Ciągle jednak myślę o drogach i podróżach. Myślę też o utrudnieniach jakie napotykam kiedy podróżuje moim Lamborghini po przemyskich chodnikach. A krawężniki na przejściach dla pieszych to prawdziwa zmora. Wiele z nich jest niemożliwych do pokonania, a wiele z nich sprawia trudność. Oprócz tego ogromne ilość schodów i brak podjazdów. Nie wszędzie da się dojechać i nie wszystkimi dróżkami da się przejechać. Ponadto kostka brukowa stylizowana na starą bazaltową stanowi poważne utrudnienie dla wózkowiczów. Zdecydowana większość sklepów w  ścisłym centrum miasta nie jest dostępna dla korzystającego z wózka. Nawet wiele kafejek, barów, restauracji również niedostępna. Brak podjazdów do tak wielu miejsc w sposób znaczący ogranicza możliwości uczestnictwa w funkcjonowaniu społecznym. Na rychłą zmianę nie można liczyć bo nadrabianie zaległości to przecież proces długotrwały. Od razu Krakowa nie zbudowano, a zapóźnienia z czasów  PRL-u są ogromne a i tak nastąpił wielki przeskok. Jasne że chciałoby się więcej udogodnień ale nie wszystko jest możliwe. Jednak w wielu miejscach wystarczyłoby dokonać niewielkich modernizacji, drobnych przeróbek, małych remontów niskonakładowych prac a mógłbym wiele miejsc dodatkowych odwiedzić. Taki drobny przykład podam. Umawiając się na wizytę u jednego z stomatologów zapytałem czy wjadę wózkiem. Pani powiedziała że tak, że jest  stopień ale można wjechać. Gdy podjechałem pod drzwi okazało się że stopień jest tak wysoki że wjechać nie sposób. Była intencja mnie wniesienia ale gdy okazało się że komplet czyli ja i wózek to 200 kg intencja przerodziła się w niemoc. Wizytę przełożono z zapewnieniem że podjazd będzie zrobiony. Jednak w międzyczasie skorzystałem z innego gabinetu gdzie wjazd zapewniała "ekskluzywna " winda. W tym pierwszym gabinecie wystarczyłoby tylko zrobić podjazd o wysokości 20 cm. Czasami tak mało do szczęścia potrzeba. Chciałbym aby takie drobne przeróbki umożliwiające czy ułatwiające przejazd i dojazd do celu można było wykonywać. To taka moja nietypowa sugestia a nawet prośba do aniołków, bo przecież aniołki są wśród nas a ja dalej w nie wierzę. Mimo chłodu cieplutko was pozdrawiam. Mirko

Go to Top