1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer
14Paź

TAKI FRAZES

,,Będzie dobrze,, taki frazes często słyszałem, gdy  leżałem w szpitalu. Powiem wam, że irytowało mnie to sformułowanie, bo przecież nikt z żyjących na tym łez padole świecie, nie mógł wiedzieć jaki przebieg będzie miała moja kolejna przygoda zdrowotna. Często ten zwrot jest używany w stosunku do osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Zapewne intencją wypowiadających te słowa jest podtrzymanie drugiego człowieka na duchu, wzmocnienie jego nastawienia do działania, odrzucenia negatywnych myśli, przekonań, dostarczenie pozytywnej energii. Czy w rzeczywistości taki efekt jest możliwy do osiągnięcia, czy zadziała, czy poprawi jego stan. Ciągle nurtuje mnie to pytanie i szukam nań odpowiedzi.  Jeżeli chcesz żeby było dobrze, to spraw to, a przynajmniej podejmij kroki by to zrobić. Nie rzucaj obietnic bez pokrycia,  nie posługuj się ułudą,  mirażami,  iluzja. To nie zadziała, nie przyniesie oczekiwanego efektu. Jeżeli już to tylko rozbudzisz ślepą nadzieję, a ta jest niepożądana. Jeżeli nie jesteś cudotwórca, nie masz nadprzyrodzonych możliwości sprawczych, Jeżeli nie dysponujesz twardymi danymi mogącymi poprawić sytuację, waż słowa,  bo każde z nich ma dla oczekującego pomocy kolosalne znaczenie.  Ty szybko przejdziesz do swoich spraw, ale ta osoba pozostanie z problemem, nierozwiązanym problem  i myślą  - na obiecają i zapominają. Takie moje spostrzeżenie z licznych doświadczeń tego typu i sugestia, którą ktoś może wykorzysta, jeżeli z nią się zgadza. Jeżeli się nie zgadza, to i tak warto zapoznać się z innym zdaniem. Mirek

29Wrz

BRUK

Znowu była  wycieczka hardkorowa. Jak widać nie odpuszczam i ciągle gna mnie do przodu. Tak już mam. A plan był taki łagodny. Miało być tylko dojazd i zwiedzanie muzeum ratownictwa w Przemyślu. Wykorzystujac, że jestem już na terenie byłego szpitala i byłej jednostki wojskowej 1035, dokonałem objazdu wszystkich alejek którymi kiedyś jeździłem i chodziłem i dokonałem retrospekcji . Muzeum nie zwiedziłem bo nikogo nie było a brama była zamknięta. Niepocieszony tym faktem, ruszyłem w dalszą drogę. I muszę wam powiedzieć, że nie było żadnych z mojej strony terenowych zamiarów i ekstrawagancji, bo jechałem tylko chodnikami, ale to był też prawdziwy hardcore. Kto wymyślił kostkę brukową z kocimi łbami. Czy nie lepiej kłaść kostki płaskiej. A tu nie prawie wszystkie chodniki przemyskie mają kostkę z fazą i wybrzuszeniem. Raz że gorzej utrzymać czystość na takiej, dwa  że mech i chwasty w zagłębieniach ukorzeniają się, trzy że kobiety w butach na obcasach wykręcają kostki, to jeszcze jadąc wózkiem telepie jak licho. Ale to jeszcze nic, są jeszcze w niektórych miejscach wysokie krawężniki, które ciężko pokonać, lub których pokonać się nie da. Są jeszcze chodniki  z bardzo dziurawą nawierzchnią. Jadąc wózkiem odczuwa się każdą najmniejszą nierówność a wszystko przenosi się na ciało. Jadąc trzeba ciągle manewrować i dosłownie meandrować między tymi przeszkodami.  Jechałem również taką nawierzchnią i pomimo że tu też telepało, to błagam nie ruszajcie jej. Zostawcie ją w spokoju, bo to Trakt Lwowski w swojej historycznej odsłonie. Żeby tylko nikomu nie przyszło do głowy wymiany jej na kostkę brukową lub pokrycia asfaltem , tak jak zrobiono to z dobrze zachowanym fragmentem drogi fortecznej w Kuńkowcach. Jadąc po tej kostce odtwarzałem w wyobraźni jak przed wojną mój dziadek prowadząc takie autobusy jeździł właśnie po niej. Zmęczony ale szczęśliwy wróciłem do domu.  Pozdrawiam was cieplutko i życzę ciepłego i radosnego sobotniego wieczoru. Korzystajmy z życia póki ono trwa.

27Wrz

JESIEN

Jesień się zaczęła, mówię wam. Czuję to na swoim ciele i nie potrzebne mi są inne oznaki, które kieruje do nas przyroda, nie potrzebny jest mi kalendarz. W tym roku jesień zaczęła się znacznie wcześniej niż mogłem się spodziewać. Już początkiem września zaczął narastać ból neuropatyczny ciała, który jest charakterystycznym dla mnie objawem przejścia z pory letniej w porę jesienno-zimowa. W połowie września ból jest już intensywny i mocno dokuczający, a do tego dochodzi spastyka czyli wzmożone napięcie resztek mięśni co jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Tak to już jest w takich problemach z rdzeniem kręgowym. Niestety nie ma takiego leku który mógłby uśmierzyć ten ból. Moją niepełnosprawność fizyczną widać gołym okiem, ale to że nie mogę sam nic zrobić, nawet podrapać się po nosie, ani poprawić okularów to nie wszystko, bo są jeszcze dolegliwości niewidoczne, które również mocno komplikują codzienne funkcjonowanie. Trzeba jednak i to pokonać, zacisnąć zęby i robić swoje. Jak jest, więc tak musi być, a na co nie ma się wpływu do tego się nie zmieni. Nie takie umysły pracują nad tym aby poznać zależności wynikające z uszkodzeniem rdzenia kręgowego, więc ja mogą tylko służyć za informatora, bo znam swoje ciało perfekcyjnie. Ale jakoś nikt z lekarzy z mojej wiedzy jak do tej pory nie chciał skorzystać. Korzystają tylko niektórzy chorzy o podobnych schorzeniach. Trzeba jednak robić swoje i zaprzyjaźnić się z bólem i z innymi problemami somatycznymi i liczyć na to że późną wiosną znów zmniejszy się ból. Tak na marginesie, to wczoraj znów musiałem korzystać z interwencji ratowników medycznych, bo w drodze powrotnej z mojej szkoły, wystąpił jeden z problemów somatycznych, który wymagał interwencji medycznej. Ale chłopaki spisali się na medal i szybko sobie poradzili na wolnym powietrzu i na wózku z interwencją. Dziękuję im za to i to bardzo. Dzień pochmurny ale ja cieplutko pozdrawiam. Miro

26Wrz

DYCHA

Wystartowałem - pomimo porannych trudności z rozruchem, bo ból mocno dokuczał, zaopatrzony w energię akumulatorów i siłą myśli i woli, stanąłem na starcie ósmej edycji " Przemyskiej dychy ". W kategorii wózków elektryczny byłem w tym roku sam i oczywiście startowałem poza klasyfikacją. Mój wózek jeździ wolno więc szybko znalazłem się na końcu stawki. Ulice na czas zawodów były wyłączone z ruchu, więc mogłem swobodnie pomykać obierając właściwą linię pokonywania zakrętów. Na Alei Solidarności i Wincentego Pola jechałem w asyście dwóch policjantów na Triumphach / motocykle /. Czułem się niemal jak głowa państwa, taka obstawa tylko dla mnie to proszę was zaszczyt niebywały. Ale prawdziwy zaszczyt czekał mnie na mecie, gdzie podczas dekoracji zostałem wyróżniony pięknym medalem za udział w biegu przez Stowarzyszenie Metalowych Serc i z rąk oficjeli tego stowarzyszenia zaskoczony ale i wzruszony go odebrałem. Pomimo trwającej pandemii organizatorzy pod przywództwem dyrektora zawodów Mieczysław Jałocha, przygotowali świetną imprezę, która zgromadziła ponad pół tysiąca biegaczy z różnych zakątków Polski. Gratuluję tak dobrej i sprawniej organizacji, jak również gratuluję wszystkim uczestnikom biegu tego że aktywnie podchodzą do życia. Miło mi było z wami się spotkać, wymienić uśmiechy i przeżyć to sam. Pozdrawiam was wszystkich cieplutko. Miro

03Wrz

ZNIESIENIE

Dotarłem do punktu widokowego na przemyskiej Zielonce, z którego roztacza się wspaniały widok na dolinę Sanu, lewobrzeżna część pięknego Przemyśla a od zachodniej strony całego pogórza. Wycieczkę, którą odbyłem w ostatnią niedzielę podzieliłem na dwie części. Pierwsza to wizyta gościnna u mojego kolegi Artura, który parę lat temu wybudował się w tej części miasta. Częśc druga to objazd całej dzielnicy i podziwianie piękna krajobrazu miejsca w którym się urodziłem i w którym tyle lat mieszkam. Brama Przemyska to styk czterech krain geograficznych, które od wieków stanowiły strategiczny dla państwa polskiego punkt na mapie. Oddałem się kontemplacji i retrospekcji wracając myślą do minionych lat, gdy chodziłem tą drogą piechotą, jeździłem rowerem, jeździłem samochodem, a nawet na tej drodze organizowałem jako prezes klubu odcinki specjalne rajdu samochodowego. Piękna słoneczna i ciepła pogoda sprzyjała takiej krajoznawczej wycieczce. Żeby tam dotrzeć, musiałem odpowiednio zarządzać energią baterii mojego wózka. Dlatego wyjazd na Zniesienie odbyłem autobusem MZK. Resztę drogi pokonałem już sam. Zaliczyłem również piękny zachód słońca z widokiem na zalesione wzgórza okalające z trzech stron Przemyśl. " Przeżyj to sam, nie zamieniaj serca w twardy głaz " nuciłem sobie pod nosem a radość wypełniała moje serce. Polecam i zachęcam do korzystania z tak pięknych widoków, zachodów słońca i cudownych przeżyć jakich można tam doświadczyć. Trzeba tylko chcieć, a chcieć to móc. Pozdrawiam was cieplutko. Mirko

22Sie

KOSTKA BRUKOWSA

 

Znowu była dzisiaj wycieczka hardkorowa. Jak widać nie odpuszczam i ciągle gna mnie do przodu. Tak już mam. A plan był taki łagodny. Miało być tylko dojazd i zwiedzanie muzeum ratownictwa w Przemyślu. Wykorzystujac, że jestem już na terenie byłego szpitala i byłej jednostki wojskowej 1035, dokonałem objazdu wszystkich alejek którymi kiedyś jeździłem i chodziłem i dokonałem retrospekcji . Muzeum nie zwiedziłem bo nikogo nie było a brama była zamknięta. Niepocieszony tym faktem, ruszyłem w dalszą drogę. I muszę wam powiedzieć, że nie było żadnych z mojej strony terenowych zamiarów i ekstrawagancji, bo jechałem tylko chodnikami, ale to był też prawdziwy hardcore. Kto wymyślił kostkę brukową z kocimi łbami. Czy nie lepiej kłaść kostki płaskiej. A tu nie prawie wszystkie chodniki przemyskie mają kostkę z fazą i wybrzuszeniem. Raz że gorzej utrzymać czystość na takiej, dwa  że mech i chwasty w zagłębieniach ukorzeniają się, trzy że kobiety w butach na obcasach wykręcają kostki, to jeszcze jadąc wózkiem telepie jak licho. Ale to jeszcze nic, są jeszcze w niektórych miejscach wysokie krawężniki, które ciężko pokonać, lub których pokonać się nie da. Są jeszcze chodniki  z bardzo dziurawą nawierzchnią. Jadąc wózkiem odczuwa się każdą najmniejszą nierówność a wszystko przenosi się na ciało. Jadąc trzeba ciągle manewrować i dosłownie meandrować między tymi przeszkodami.  Jechałem również taką nawierzchnią i pomimo że tu też telepało, to błagam nie ruszajcie jej. Zostawcie ją w spokoju, bo to Trakt Lwowski w swojej historycznej odsłonie. Żeby tylko nikomu nie przyszło do głowy wymiany jej na kostkę brukową lub pokrycia asfaltem , tak jak zrobiono to z dobrze zachowanym fragmentem drogi fortecznej w Kuńkowcach. Jadąc po tej kostce odtwarzałem w wyobraźni jak przed wojną mój dziadek prowadząc takie autobusy jeździł właśnie po niej. Zmęczony ale szczęśliwy wróciłem do domu.  Pozdrawiam was cieplutko i życzę ciepłego i radosnego sobotniego wieczoru. Korzystajmy z życia póki ono trwa.

18Sie

ZAMEK

Pojechałem proszę was w ostatnią niedzielę na koncert Krzyśka Iwaneczko, który odbył się na przemyskim Zamku Kazimierzowskim w ramach I Gali Charytatywnej  na rzecz  hospicjum "Betania ". Wyjazd na wzgórze zamkowe dla wózka inwalidzkiego nie należy do łatwych. Stromy podjazd  to nie jedyna i nie   największa przeszkoda. Te czyhały gdzie indziej. Pierwszą jest  trudny do sforsowania ze względu na krzywizny przejazd przez bramę wjazdową. Kolejnym wyzwaniem jest pokonanie kamienistego i równie stromego podłoża przy wjeździe na dziedziniec zamkowy. Jednak znacznie trudniejszy jest zjazd. Powiem wam, że miałem nieco piętra, gdy na bardzo nierównym i  stromym  podłożu wózek zaczął się niestabilnie zachowywać. Było już niemal ciemno, do tego padał deszcz a ja miałem założoną na siebie pelerynę z kapturem, który ograniczal widoczność na boki. Przy zachowaniu największej ostrożności niezmiernie delikatnie operując dżojstikiem, dotarłem do bramy wjazdowej i szykowałem się do pokonanie tego kolejnego utrudnienia. Przesunąłem środek ciężkości wózka ku tyłowi pochylając oparcie i rozpocząłem operację wyjazd. Na szczęście z góry schodziły dwie młode dziewczyny, które poprosiłem o asekurację. Czyniły to z wielkim oddaniem ale mój niepokój z każdym pokonanym centymetrem narastał, bo wychylenie wózka pogłębiało się. Nie utrzymywałem również ciężaru mojego ciała na oparciu a to spowodowało u mnie niemal  panikę  widząc oczami wyobraźni upadek. Czy wózek samoczynnie utrzymał stabilność, czy dwie młode niewiasty utrzymały go,  to nie mnie oceniać bo tego nie kumam. W tym newralgicznym momencie dołączył do nas również wracający z koncertu @ Piotr słaby. Towarzyszył mi później, asekurując zjazd aż do rynku. Tam również skorzystałem z pomocy znajomych @ Iwony poliszak i@ Violetta, które poprawiały na pelerynę, bo ta opadając na oczy zasłoniła pole widzenia.  Pozostałą część drogi pokonałem już bez problemów. To był mój pierwszy wjazd do sali teatralnej w zamku na wózku, ale sądzę że bez " twardej "asekuracji już tam nie pojadę, tym bardziej że z wjechaniem do sali też były spore problemy ze względu na brak właściwych podjazdów i wjazdów. Takie przygody w moim wykonaniu to nie pierwszyzna, bo zaliczyłem już parę trudnych zjazdów i parę innych mrożący krew w żyłach sytuacji. Wiem, wiem trzeba uważać, ale jak ciekawość pędzi mnie do przodu , a chęć bycia "tam "jest silniejsza niż...... A przecież taki upadek z wózka w moim przypadku byłby końcem życiowej przygody, ze względu na zmiany w kanale kręgowym mojego kręgosłupa. Z cieplutkimi  pozdrowieniami, Mirek

17Sie

POGORZE

To była wycieczka krajoznawczo sentymentalna. Pojechałem pokręcić się po drogach i dróżkach Pogórza przemyskiego. Oczywiście zostałem zapakowany przez syna do samochodu i jako pilot w rajdówce dyktowałem z głowy trasę przejazdu. Znam tu każdą najmniejszą ścieżyną, bo penetrowałem te tereny  przez dziesiątki lat pieszo, rowerem i samochodem. Nic co tutejsze nie jest mi obce. Tym bardziej z wielką radością ponownie odwiedziłem te pod przemyskie okolice. Było fantastycznie, mogłem nacieszyć oko i przeżyć to samemu nie zamieniając serca w twardy głaz. Oczywiście parafrazuje stare teksty literackie, ale oddają one klimat moich odczuć. To był balsam dla duszy i radość dla zmysłów. Te ścierniska na zboczach, lasy na górach, łąki w dolinach, meandrujace potoki,  stare drzewostany, przydrożne kapliczki i krzyże, przejazdy przez brody,  gdzieniegdzie stare wiejskie chałupy i piękne - przepiękne widoki.  ,,Cud pod przemyślem,, tak to oceniam. Warto tu być o każdej porze roku, bo zawsze pięknie, różnobarwne i malowniczo. Można kupić kozi i krowi ser specjalną techniką robiony i bardzo pyszny z gospodarstwa ekologicznego z dala od drogi położonego, obejrzeć starą drewnianą cerkiew, zajrzeć na Kalwarię, powspominać przejazdy rowerem przez kładkę już zerwana przez rwące nurty Wiaru itp. Zachęcam do podróży i zapraszam w te rejony, warto, naprawdę warto. A tymczasem Pozdrawiam was cieplutko kropka Miro

05Sie

WSPOMNIENIE Z NAD MORZA

I proszę Ja was, takie wspomnienia mam z nad morza, Kiedy byłem młody piękny i sprawny. Może nie młody ale młodszy, może nie piękny ale szczęśliwy ale na pewno sprawny. Dzisiaj to jestem już tylko sprawny inaczej jak to w nowomowie zwykło się określać. Marzy mi się jednak taki pobyt nad morzem bałtyckim. Och jak bardzo bym chciał zakosztować tego nadmorskiego klimatu i gwaru plażowego. Popatrzeć na tych uśmiechniętych ludzi i bawiące się w piasku dzieci, popatrzeć jak zgrabne dziewczyny grające w siatkówkę plażową. Zjeść smażoną rybkę w przyplażowej knajpce i patrzeć w morską dal.

Więcej artykułów…

  1. PODZIEKOWANIE ZA ZYCZENIA
  2. POWROT WOZKA
  3. BEZ WÓZKA
  4. SLONECZKO
  5. SAMOCHODEM
  6. AWARIA
  7. CZAS
  8. FOTOGRAFOWANIE
  9. ENERGIE
  10. ENERGIA
  11. WINNA GORA
  12. ZEPAK
  13. ODDYCHANIE
  14. BEDZI E DOBRZE
  15. BARY
  16. MOTORYZACJA W KRWI
  17. DOBRY DZIEN
  18. TARASOWANIE
  19. UBIÓR ZIMOWY
  20. WYJAZD DO PRUCHNIKA
  21. JAROSLAW
  22. WOSP
  23. ZIMOWE PODRÓŻE
  24. PODSUMOWANIE 2019
  25. GRANICA
  26. BITCZA
  27. JAZDA AUTEM
  28. DESZCZ
  29. DIETA
  30. PODRÓŻE PO MIEŚCIE
  31. BÓL
  32. POMPOWANIE
  33. ZRUGANY
  34. MOTO TWIERDZA
  35. ZAKOPANE
  36. JEŻDŻĘ
  37. BIOREZONANS
  38. ODPOWIEDZ MINISTRA
  39. POMOC MEDYKÓW
  40. PIERWSZY WYJAZD POZA DOM
  41. PODWYŻKI
  42. BĘDZIE CZY NIE BĘDZIE
  43. KOLEJNA AWARIA
  44. POSELSKA INTERWENCJA
  45. STRAJK NAUCZYCIELI
  46. SŁOWA KSIĘŻNEJ DIANY
  47. TELEFON Z NFZ
  48. MARZENIE
  49. WADLIWY SYSTEM
  50. ZATKANY CEWNIK
  51. BŁĄD PRZY CEWNIKOWANIU
  52. PODSUMOWANIE 2018
  53. WYSCIG O ZDROWIE
  54. W PUBIE
  55. TWIERDZA
  56. W KALWARII
  57. PIERWSZY WYJAZD
  58. Trwam w bólu
  59. Trwam w bólu
  60. Ból neuropatyczny
  61. Dzieki Wam
  62. Dziekuje
  63. Pragnienie wolnosci
  64. Rehabilitacja trwa
  65. Rehabilitacja trwa
  66. Takie marzenia
  67. Przemyscy artyści dla Mirosława Bara
  68. ZATOROWOŚĆ PŁUCNA I UDAR
  69. CAŁKOWITY PARALIŻ CIAŁA
  70. ODBIŁEM SIĘ OD DNA
  71. PONOWNIE SZPITAL
  72. DIAGNOZA POSZUKIWANA
  73. JEST POPRAWA
  74. WYGRANA Z ZUS-em
  75. MÓJ DZIEŃ
  76. Kupiłem platformę schumana
  77. ZUS pokonany
  78. Wygrywam z ZUS-em
  79. ŻYCZENIA ŚWĄTECZNE
  80. DZIĘKUJĘ, BARDZO DZIĘKUJĘ
  81. Przyznałem CERTFIKATY DOBROCZYNNOSCI
  82. Walka o świadczenie
  83. Podziękowanie
  84. Pożegnanie z dyrektorami
  85. Pożegnanie
  86. Fotel zainstalowany
  87. Złożyłem rezygnację
  88. Winda schodowa
  89. Wymieniłem auto
  90. Wniosek już złożony
  91. Absurdalnie wysoka cena
  92. Cena absurdalnie wysoka
  93. Już nie mam auta
  94. Jest szansa
  95. Już nie mam samochodu
  96. Sprzedaję auto
  97. Moja rehabilitacja
  98. Jednostka chorobowa
  99. Zawód i praca
Go to Top