1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

JAZDA AUTEM

Dzisiaj mija 3 lata od dnia od którego nie mogę sam prowadzić samochodu. Tak to 7 listopada 2016 straciłem możliwość robienia tego co tak bardzo kochałem. Z motoryzacją byłem związany z dziada pradziada. Benzynę piłem z mlekiem mamy. Najlepsza zabawą dla mnie jako malucha była pokrywka z garnka, która służyła mi za kierownicą samochodu. Mogłem wirtualnie jeździć w nieskończoność. Wszystko co było okrągłe, nawet płyty gramofonowe w moich rękach stawały się kierownicą. Budowałem makiety torów samochodowych, mechanikę  poznawałem na samochodach moich rodziców. Prawo jazdy robiłem gdy byłem jeszcze w gorsecie ortopedycznym z całkowicie usztywnionym kręgosłupem. Musiałem uzyskać nawet dodatkowe zaświadczenia lekarskie dopuszczające mnie do egzaminu. Zdałem za pierwszym razem .  Każde wejście do samochodu było dla mnie jak misterium. W kokpicie auta czułem się  lekki i wolny od wszystkich doczesnych spraw.   Nie było nic, tylko ja moja maszyna i droga. Czułem pełną jedność  z tym materialnym tworem, który dla mnie miał jednak duszę. Mogłem jeździć dzień i noc, szczególnie lubiłem długie trasy.  Nie, nie byłem kierowcą zawodowym, a motoryzacją potraktowałem tylko hobbystycznie. Ale interesowałem się sportem samochodowym i często wyjeżdżałem jako obserwator i sędzia PZM na różne zawody samochodowe i w kraju i za granicą. Do dziś nie mogę się uporać z tym, ze nie mogę zasiąść za sterami mojego bolidu, nie mogę chwycić gruszki i zapytać ,, mobilki jak ścieżka na Gdańsk,, nie mogę się rozkoszować spokojną, płynną jazdą, nie mogę poczuć adrenaliny jazdy sportowej. Nigdy nie miałem wypadku samochodowego jak niektórzy podejrzewają, a mój stan jest wynikiem choroby. Owszem parę mandatów zapłaciłem i parę sytuacji miałem, ale zawsze ,,do przodu,,. Od 3 lat nie śledzę prasy motoryzacyjnej, nie śledzę nowości produkcyjnych, nie śledzę zmian w prawie drogowym, nie zajmuje się bezpieczeństwem ruchu drogowego. Jedynie śledzę sport samochodowy. Nie mogę powrócić do pełnego zainteresowania motoryzacją, bo ilekroć otwieram portale moto, ściska mnie coś w środku, otwiera się tęsknota za uciekającym horyzontem, za znikającym punktem.  Uważam że jazda samochodem jest  taką rozkoszą jak seks, a nawet lepsza bo trwa znacznie dłużej. To kolejne ciężkie dla mnie doświadczenie jakie otrzymałem od życia. Te zdjęcia to już wspomnienia, ciekawe, przyjemne i radosne. Ale samymi wspomnieniami człowiek żyć nie może. A ból, uścisk w sercu i w duszy pozostaje. Z pozdrowieniami dla wszystkich co za kierownicą. Mirek

Go to Top