1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

TRAWY

Będzie wiosna, będzie trawa rosła. To tata gadka szmatka, ale prawdziwa jest ona, bo wiosną trawy rosną. Dawniej nie było z tym problemu, jak trawa rosła to ją jakaś krowa albo koza zjadała i po sprawie. Dzisiaj to dylemat wręcz egzystencjonalny, kosić czy nie kosić. Jak skosimy to obetniemy głowy trawie i już nie zakwitnie i nasion nie wyda, jak nie skusimy to owszem plon wyda ale przyrośnie masa włóknista a tym samym jakość trawy gwałtownie spadnie.  Na tym tle zarysowała się linia podziału między zwolennikami koszenia a ich przeciwnikami, którzy hołdują ekologicznej teorii kwietnych łąk. Dlaczego wszystko nas musi dzielić, ale z drugiej strony taki podział może być konstruktywny i może prowadzić do inspiracji a w konsekwencji do wypracowania nowego modelu pośredniego, który nie dość że zadowoli obie strony,  to przyniesie pożądany efekt wizualny i biologiczny. Dlatego zamiast dyskutować i przerzucać się wypełnioną czasami logicznymi a czasami irracjonalnymi argumentami treścią, należy usiąść do stołu i wcale nie musi to być okrągły stół i ustalić gdzie kosimy, a gdzie zakładamy kwietne łąki. Kwestia w tym, że jedne i drugie wymagają pielęgnacji a ta też kosztuje. Najłatwiej jest bowiem coś zaproponować a nawet zainicjować a odpowiedzialność za utrzymanie przerzucić na kogoś innego. Uważam, że inicjator przedsięwzięcia wymagającego stałej obsługi powinien tę obsługę zagwarantować. Najłatwiej jest  bowiem wymagać i krytykować co do znudzenia już powtarzam, a od siebie niewiele wnieść do społecznego dobrostanu. Mirek

Go to Top