1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

W PUBIE

Myślałem, planowałem i w końcu zrealizowałem. Dzięki mojej  serdecznej koleżance Lenie, dzięki Leno, po raz pierwszy dojechałem moim  czarno-srebrnym Lamborghini do rynku mojego pięknego miasta. W miłym towarzystwie, a był jeszcze Grzesiek, syn Leny, spędziłem popołudnie. Przetarliśmy wspólnie szlak I teraz wiem, że mogę moim pojazdem  pobuszować po centrum miasta. Pamiętacie, pisałem kiedyś, że bardzo bym chciał pojechać do pabu, posiedzieć, pogadać  i wypić małe co nieco. W końcu się udało i małe bezalkoholowe z soczkiem w Wareckiej degustowałem. Teraz czas na odkrywanie innych dróg, ścieżek i kierunków. Licząc na to, pozostaje z nadzieją.

Go to Top